Nowa obudowa i ekran dotykowy
Insta360 X6 jest krótsza i szersza od poprzednika, co poprawia wygodę trzymania. Ekran dotykowy jest mniejszy, a fizyczne przyciski pod ekranem zastąpiono systemem force touch z haptycznym sprzężeniem zwrotnym. Niestety, to rozwiązanie nie zawsze działa intuicyjnie - w praktyce fizyczne przyciski sprawdzały się lepiej. Na spodzie znajdziemy standardowy gwint statywu oraz nowe styki zasilania, umożliwiające zasilanie kamery przez akcesoria, np. kijek do selfie z wbudowaną baterią.
Wymienne obiektywy - czy są bardziej odporne?
Obiektywy są wymienne, jak w X5, ale nowa wersja ma być bardziej odporna na zarysowania i tańsza. Niestety, w naszym teście już niepozorny upadek z niskiego stolika na kafelkową podłogę zostawił rysę na szkle. Warto więc pamiętać o ostrożności, mimo deklarowanych ulepszeń.
Większe sensory - jakość obrazu
Największą zmianą wewnątrz są sensory - z 1/1,28 cala w X5 do 1/1,1 cala, takie same jak w DJI Osmo 360. Dzięki temu kamera rejestruje wideo w 8K przy 50 klatkach na sekundę (w X5 było to 8K/30) oraz 10-bitowy kolor. To duży skok jakościowy, szczególnie w trudnych warunkach oświetleniowych. Nowy tryb InstaFrame 2.0 ułatwia kadrowanie ujęć 360, ale nie wszystko działa idealnie - niektóre funkcje wymagają dopracowania.
Podsumowanie
Insta360 X6 to solidna ewolucja, oferująca lepszą jakość obrazu i nowe możliwości, ale nie bez wad. Wygoda obsługi cierpi przez zastąpienie przycisków ekranem dotykowym, a obiektywy nie są tak wytrzymałe, jak obiecuje producent. Mimo to, dla twórców treści 360 jest to jedna z najciekawszych kamer na rynku, zwłaszcza jeśli zależy im na wyższej rozdzielczości i płynności.










