Niemcy oficjalnie obarczyły Rosję odpowiedzialnością za incydent z uzbrojonym dronem na lotnisku Leipzig/Halle, do którego doszło 4 sierpnia. Maszyna, wypełniona materiałami wybuchowymi, została znaleziona obok ukraińskiego samolotu Antonov An-124 i rozbrojona przez saperów. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt poinformował, że analiza sprzętu, wzorzec działania oraz dane wywiadowcze jednoznacznie wskazują na rosyjskie służby.
Dowody i reakcja Niemiec
Dobrindt podkreślił, że konfiguracja drona, jego komponenty, ładunek wybuchowy i detonator są „znane z innych rosyjskich operacji hybrydowych i wojny przeciwko Ukrainie”. W związku z zagrożeniem podniesiono poziom alarmowy z ogólnego na wysoki. Niemieckie MSZ wezwało ambasadora Rosji, a także ogłosiło zamknięcie rosyjskiego konsulatu generalnego w Bonn od 18 września oraz Rosyjskiego Domu w Berlinie. Ponadto Niemcy zapowiedziały inicjatywę nowych sankcji UE oraz zaostrzenie kontroli wjazdu dla obywateli Rosji.
Rosja odrzuca oskarżenia, nazywając je „wymyślonym pretekstem do eskalacji”. Rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa zapowiedziała „odpowiednią reakcję”, a prezydent Władimir Putin stwierdził, że „dowody zostały podłożone”. Tymczasem sojusznicy z NATO wyrazili solidarność z Niemcami, a UE pracuje nad wspólną odpowiedzią.
Incydent w Lipsku to część szerszego wzorca rosyjskich działań hybrydowych w Europie, obejmujących sabotaż i ataki na infrastrukturę. Niemcy, jako kluczowy kraj tranzytowy dla pomocy dla Ukrainy, stają się celem takich operacji.





