W nocy z 25 na 26 sierpnia żołnierze Joint Task Force-Southern Border (JTF-SB) użyli lasera AMP-HEL do zniszczenia trzech dronów, które według Pentagonu wspierały meksykańskie karte narkotykowe. Operacja odbyła się w przestrzeni powietrznej nad doliną Rio Grande w Teksasie. To pierwsze tak spektakularne użycie lasera od czasu kontrowersyjnego incydentu z lutego, kiedy przypadkowo zestrzelono drona CBP i zamrożono przestrzeń powietrzną nad El Paso.
Szczegóły operacji
JTF-SB, licząca około 8 tysięcy żołnierzy, działa pod dowództwem USNORTHCOM. W oficjalnym komunikacie poinformowano, że drony zostały uznane za wrogie, ponieważ bezpośrednio wspierały działania zagrażające amerykańskim żołnierzom i agentom CBP. Dowódca JTF-SB, generał dywizji Curtis Taylor, podkreślił, że karte coraz częściej używają dronów do przemytu ludzi i szpiegowania amerykańskich sił, dodając: „daliśmy jasno do zrozumienia, że nie będziemy tolerować wrogiej obserwacji”.
Niewiadoma: czyja przestrzeń powietrzna?
USNORTHCOM odmówił ujawnienia, czy drony zostały zestrzelone nad terytorium USA czy Meksyku, powołując się na bezpieczeństwo operacyjne. Rzecznik stwierdził jedynie, że „strzały oddano w koordynacji ze wszystkimi partnerami działającymi wzdłuż granicy”. To istotne, ponieważ prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum wcześniej zapowiedziała, że każda jednostronna akcja USA na meksykańskiej ziemi będzie traktowana jako pogwałcenie suwerenności. Wiązka lasera nie zatrzymuje się na granicy, więc zestrzelony dron mógł spaść po obu stronach rzeki.
Laser wraca do łask
To wydarzenie to duży sukces programu AMP-HEL po trudnym lutym, kiedy laser przypadkowo zestrzelił drona CBP, a spór o bezpieczeństwo między FAA a Pentagonem zamroził przestrzeń powietrzną na 7 godzin. Po wspólnych testach w White Sands w marcu, FAA w kwietniu formalnie zezwoliła wojsku na użycie laserów przeciw dronom na terenie USA. Teraz laser udowodnił swoją skuteczność w realnej operacji, co może wpłynąć na dalszy rozwój tego typu broni.
