Podczas ćwiczeń RIMPAC 2026 u wybrzeży Hawajów bezzałogowy pojazd nawodny (USV) Surveyor firmy Saildrone po raz pierwszy w historii odpalił pociski rakietowe. Były to dwie rakiety JAGM (Joint Air-to-Ground Missile) produkcji Lockheed Martin. Do startu doszło 20 lipca, a firma poinformowała o tym 20 sierpnia. To przełomowe wydarzenie pokazuje, że drony morskie mogą być platformami uzbrojonymi, a nie tylko służyć do obserwacji czy badań naukowych.
System ARES i rola człowieka
Odpalenie pocisków odbyło się za pośrednictwem systemu ARES (Adjunct Remote Engagement System), który jest zdalnie sterowanym systemem walki. Oznacza to, że decyzję o otwarciu ognia podjął człowiek, a nie autonomiczny statek. Surveyor dostarczył platformę, dane z czujników i utrzymywał pozycję, ale cały proces decyzyjny pozostał w rękach operatorów. Test przeprowadzono we współpracy z grupą uderzeniową lotniskowca USS Theodore Roosevelt.
Współpraca Saildrone i Lockheed Martin
Lockheed Martin zainwestował w Saildrone 50 milionów dolarów w październiku 2025 roku. Dzięki temu możliwe było zintegrowanie wyrzutni z platformą Surveyor w zaledwie sześć miesięcy. Firma zapowiada, że to dopiero początek - większy model Spectre (52 metry długości) ma być przystosowany do przenoszenia kontenerowych wyrzutni Mk 70 oraz holowanych sonarów do walki z okrętami podwodnymi. To pokazuje, że uzbrojone drony morskie stają się realną alternatywą dla tradycyjnych okrętów.






