Amerykańska odmowa sprzedaży uzbrojonych dronów państwom Zatoki Perskiej w latach 2010. otworzyła drzwi dla Turcji, która dziś dominuje na tym rynku. Jak wynika z analizy Forbesa, tureckie maszyny, głównie Bayraktar TB2 i cięższe Akinci, są obecne w większości krajów arabskich - od Kataru po Maroko. Jedynymi państwami Zatoki bez tureckich dronów są Oman i Bahrajn.
Akinci nad Jemenem i Libią
W lipcu 2026 r. Huti zestrzelili saudyjskiego Akinci nad Jemenem - to pierwsza taka strata dla Arabii Saudyjskiej, która wyszkoliła załogi w Turcji zaledwie dziewięć miesięcy wcześniej. Z kolei sierpniowe zdjęcia satelitarne ujawniły dwa Akinci w bazie Al-Khadim we wschodniej Libii. Akinci to dwusilnikowy dron Baykara o większym udźwigu i lepszych sensorach niż TB2; w listopadzie 2024 r. testowano na nim rakietę balistyczną o zasięgu 155 km. Umowa z Rijadem z 2023 r. obejmowała transfer technologii i produkcję w Arabii Saudyjskiej.
Dlaczego Bliski Wschód wybrał Turcję?
W latach 2010. USA odmawiały sprzedaży uzbrojonych dronów Arabii Saudyjskiej i ZEA, więc te zwróciły się do Chin (Wing Loong II), a później do Turcji. ZEA zamówiły 120 TB2, a ich pierwsze egzemplarze pojawiły się pod koniec 2025 r. Katar kupił TB2 już w 2018 r., Kuwejt - 18 sztuk w 2023 r. za 370 mln dolarów. Tureckie drony latają też nad Irakiem, Syrią i Libanem, choć nie ma oficjalnych informacji o sprzedaży do tych krajów.




