Dane Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii (MoD) uzyskane przez dziennik „The Independent” na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej pokazują, że w roku do sierpnia 2026 na brytyjskich obiektach wojskowych odnotowano 340 incydentów z dronami. To średnio prawie jedno zdarzenie dziennie. Dla porównania w 2025 roku było ich 250, a w 2024 - 126.
Sprzeczne liczby w trzech dokumentach
Resort nie podaje, kto pilotował drony. Co więcej, liczby z różnych źródeł MoD nie są spójne. Odpowiedź na wniosek FOI mówi o 250 incydentach w 2025 roku. W komunikacie prasowym z 2 lutego przy okazji ustawy o siłach zbrojnych ta sama liczba to 266. Z kolei jesienią minister obrony Lord Coaker mówił w parlamencie o 187 obserwacjach w pobliżu obiektów wojskowych od 1 stycznia. Żaden z dokumentów nie definiuje, czym jest incydent ani co odróżnia go od zwykłej obserwacji.
Reakcja byłego ministra
Tobias Ellwood, były minister obrony i przewodniczący komisji obrony w latach 2020-2023, powiedział „The Independent”, że za wieloma incydentami stoją Rosja i Iran, a brytyjskie wojsko jest postrzegane jako cel. Jego zdaniem dotychczasowe drony były pasywne, a dodanie głowicy to niewielki krok. „Nie robimy nic, by chronić naszą krytyczną infrastrukturę narodową” - stwierdził.
MoD utrzymuje, że wzrost liczby zdarzeń wynika z lepszego raportowania, nowocześniejszego sprzętu do wykrywania dronów i większej świadomości personelu. Ellwood nazwał to wyjaśnienie szokującym i ocenił, że skala zjawiska oznacza, iż trwa ono od dawna, a Wielka Brytania je ignorowała.
Kontekst polityczny
W piątek rosyjskie MSZ wezwało Danæ Dholakię, zastępcę szefa misji brytyjskiej w Moskwie, protestując przeciw dostawom brytyjskich dronów i innej broni dla Ukrainy, i zapowiedziało środki odwetowe. Kreml osobno stwierdził, że brytyjskie obiekty wojskowe na Ukrainie byłyby uzasadnionym celem.












