Raport Government Accountability Office (GAO) opublikowany 4 września 2026 r. rzuca nowe światło na zaniedbania Secret Service w kwestii dronów. W latach 2015-2021 agencja odnotowała trzy incydenty z udziałem dronów w pobliżu ochranianych osób, ale po żadnym z nich nie zmieniła polityki dotyczącej cywilnych dronów, a co więcej - nie udokumentowała powodów takiej decyzji. Audytorzy GAO wskazują, że luka w dokumentacji sprawiła, iż nie można dziś wyjaśnić, jakie wnioski wyciągnięto po incydentach z 2015 r. (Hawaje, motorówka Obamy), 2016 r. (San Jose, wiec Sandersa) i 2021 r. (inauguracja, niezidentyfikowane drony).
Szczególnie istotny jest kontekst zamachu z 13 lipca 2024 r. w Butler w Pensylwanii. Thomas Crooks użył wtedy drona DJI do rozpoznania terenu, wykonując lot trwający około 11 minut nad polem, gdzie odbywał się wiec Donalda Trumpa. Dron dostarczył mu informacji, które wykorzystał do celnego strzału. Secret Service nie przeprowadziła wtedy własnych lotów dronem, a nawet odrzuciła oferty lokalnych służb, by zapewnić osłonę z powietrza. Dopiero po oddaniu strzałów poproszono o wsparcie.
GAO wskazuje, że brak obowiązku dokumentowania powodów pozostawienia polityki bez zmian uniemożliwił dostrzeżenie powtarzającego się wzorca zagrożeń. Gdyby notatki istniały, coroczne przeglądy mogłyby wykazać, że drony są realnym problemem, zanim użyto ich w zamachu. Po Butler Secret Service znacząco wzmocniła swoje zdolności w zakresie dronów - do połowy 2025 r. wdrożono już sprzęt wojskowy. Raport GAO to jednak dopiero wstęp do szerszej dyskusji o tym, jak instytucje rządowe powinny traktować rosnące zagrożenie ze strony cywilnych dronów.












