Federalna Komisja Łączności (FCC) chce zaostrzyć zasady dotyczące dronów zagranicznej produkcji. Jak donosi DroneDJ, na pierwszy rzut oka wyglądało to na walkę z DJI, ale sprawa może mieć znacznie większy zasięg. Operator pokazów świetlnych z dronów w USA ostrzega, że proponowana definicja „wojskowego” bezzałogowca może objąć również maszyny wykorzystywane do tworzenia widowisk na niebie.
Definicja zbyt szeroka?
Chodzi o proponowane określenie „military-grade” (klasy wojskowej) dla bezzałogowych statków powietrznych. Zdaniem operatora pokazów świetlnych takie sformułowanie może zostać zastosowane do specjalistycznych dronów używanych w pokazach, mimo że mają one niewiele wspólnego z wojskowymi platformami rojowymi. To właśnie te maszyny odpowiadają za tworzenie wielkich świetlnych formacji na niebie.
Na razie nie wiadomo, jakie dokładnie kryteria miałyby decydować o zaliczeniu drona do kategorii „military-grade” ani czy pokazowe drony rzeczywiście zostaną objęte restrykcjami. Operatorzy czekają na dalsze informacje i ewentualne doprecyzowanie przepisów.
Co to oznacza dla rynku?
Sprawa dotyczy rynku amerykańskiego. Jeśli definicja okaże się zbyt pojemna, może uderzyć w branżę pokazów świetlnych, która opiera się na specjalistycznych dronach. FCC nie ogłosiła jeszcze ostatecznego kształtu regulacji.












