Władze Northglenn w Kolorado analizują propozycję przepisów dotyczących komercyjnych hubów dostawczych dronów. Temat zyskuje na znaczeniu wraz z rozszerzaniem się usług dostawczych dronami w Stanach Zjednoczonych.
Co miasto może, a czego nie może regulować
Kluczowym elementem propozycji jest rozgraniczenie kompetencji. Urzędnicy Northglenn przyznają wprost, że nie mają władzy nad samą operacją lotniczą — ta pozostaje w gestii Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA). Lokalne przepisy mogą więc dotyczyć infrastruktury naziemnej, czyli hubów startowych, a nie samego lotu dronów.
To odzwierciedla szerszy problem, z którym mierzą się samorządy w USA: rosnące zainteresowanie dostawami dronowymi zderza się z federalnym monopolem na regulowanie przestrzeni powietrznej.
Dlaczego to ważne
Sprawa Northglenn pokazuje, jak miasta próbują znaleźć swoje miejsce w ekosystemie dostaw dronami, nie wchodząc w kompetencje FAA. Dla operatorów oznacza to, że zasady dotyczące samego lotu pozostają jednolite na poziomie federalnym, a lokalne wymogi mogą koncentrować się na miejscach startu i lądowania.












