3. Korpus Armijny Ukrainy zrzuca z dronów bombery roboty kamikaze na głębokość do 19 km za linie rosyjskie w północnym Doniecku. Operacja Vivaldi, ogłoszona 15 września, według korpusu pozwoliła odzyskać 125 km² i wyeliminować ponad 3000 rosyjskich żołnierzy. The Telegraph opisał taktykę 26 września na podstawie relacji z 2. Batalionu Zmechanizowanego.
Jak wygląda zrzut
Każdy zrzut poprzedza zakłócanie: batalion oślepia rosyjskie drony rozpoznawcze, spycha piechotę do osłon przy użyciu dronów i artylerii, a następnie nocą przelatuje nosiciel. Dowódca o pseudonimie Darwin mówi, że najtrudniejsze jest dotarcie do punktu zrzutu. Duży dron jest widoczny, a karabin maszynowy wystarczy, by go zestrzelić. Nad pozycjami batalionu stale krążą 3-4 rosyjskie drony, a w ciągu dnia przelatuje ich do 100.
Roboty i nosiciele
Korpus nie ujawnia nazwy nosiciela. Dowódca bryg. gen. Andrii Biletskyi określa go jako ciężki dron bombowy, który dostarcza roboty samobójcze ponad 10 km w głąb rosyjskiego zaplecza. Roboty to platformy transportowe do amunicji i rannych, stanowiska karabinów maszynowych oraz pojazdy jednorazowe z materiałem wybuchowym. Na tym froncie żołnierze nazywają używany model Gryphon.
Wyniki i weryfikacja
Operacja przebiegała w dwóch fazach. Pierwsza dała 75 km² i około 1500 zabitych, druga - ogłoszona 20 września - 50 km², 800 zabitych oraz wsie Shandryholove, Derylove i Drobysheve. ISW potwierdza zmianę kontroli nad tymi wsiami, ale nie liczby strat. RBC Ukraine zauważa, że zrzut robotów naziemnych nie jest nowy - nowością jest zasięg z użyciem robotów kamikaze.









