Do zdarzenia doszło w Richmond w Teksasie, gdzie Lindsey Austen zamówiła suchą karmę dla kota i wkładki do butów. Po 20 minutach nad jej podwórkiem pojawił się 38-kilogramowy dron MK30, który z wysokości około 4 metrów wypuścił paczkę prosto do basenu. Nagranie błyskawicznie obiegło sieć, stając się symbolem problemów z dostawami Prime Air.
Konstrukcja pod znakiem zapytania
MK30 waży do 83 funtów (38 kg), a udźwig to zaledwie 5 funtów (2,3 kg) - to stosunek masy maszyny do ładunku jak 16:1. Dron osiąga prędkość 97-119 km/h i zasięg 12 km. Zrzut z 4 metrów to standardowa procedura, która przy silnym wietrze lub podmuchach od wirników bywa nieprzewidywalna. To nie pierwszy incydent - w październiku 2025 dwa MK30 uderzyły w dźwig w Arizonie, w listopadzie jeden zahaczył o kabel internetowy w Teksasie, a w lutym uderzył w budynek mieszkalny. Amazon zapewnia, że takie przypadki są rzadkie, ale Austen zapowiedziała, że rezygnuje z dostaw dronem.
Zipline - inna filozofia
Zipline w systemie Platform 2 dzieli dostawę na dwa etapy: duży dron (Zip) wisi na wysokości około 90 metrów, a autonomiczny droid opuszcza się na uwięzi, samodzielnie sterując i umieszczając paczkę w miejscu o średnicy 60 cm. Dzięki temu ciężka maszyna nie zbliża się do domów, a ryzyko uszkodzeń jest minimalne. Firma działa komercyjnie od stycznia 2025, obsługuje Walmart w Dallas-Fort Worth i podpisała umowę z Uber Eats na milion dostaw dziennie do 2029 roku.
Różnica jest zasadnicza: Zipline zaprojektował cały proces dostawy, podczas gdy Amazon skupił się na samym pojeździe, pozostawiając grawitacji ostatni etap. Choć systemy wykrywania i unikania przeszkód w MK30 są zaawansowane, to właśnie sposób oddania paczki decyduje o doświadczeniu klienta.











