Zipline poinformował o aktualizacji oprogramowania o nazwie Dynamic Flight Trajectories, która zmienia sposób lotu jego dronów dostawczych. Zamiast dotychczasowego profilu - wznoszenia w zawisie, poziomego przelotu i pionowego lądowania - drony wykonują teraz manewr przypominający falę: wznoszą się już w kierunku klienta, nurkują, by nabrać prędkości, dostarczają przesyłkę z wysokości i ponownie wznoszą się, by wyhamować przed zawisem.
Współzałożyciel Zipline, Ryan Oksenhorn, podał konkretne liczby z floty. Mediana czasu misji spadła o 48 sekund, a po lądowaniu w baterii pozostaje średnio o 40,6 Wh więcej energii. Najgorętszy silnik w zawisie jest chłodniejszy o 8,9°C (16°F). Model hałasu Zipline wskazuje, że każdy lot spędza o 19 sekund mniej i o 530 metrów (1740 stóp) mniej na poziomie szczytowego hałasu. Aktualizacja nie wymaga żadnego nowego sprzętu.
Dlaczego to działa?
Drony Zipline Platform 2 to konstrukcje hybrydowe VTOL. Śmigła nośne unoszą je z platformy i utrzymują w zawisie, po czym maszyna przechyla się na stałe skrzydło i leci jak mały samolot. Dostawa odbywa się z wysokości za pomocą opuszczanego na lince droida.
Nowy profil lotu wykorzystuje grawitację do zamiany wysokości na prędkość i odwrotnie, co zmniejsza zapotrzebowanie na energię z baterii. Zamiast rozpędzać się na płaskim przelocie i hamować przed zawisem, dron najpierw wznosi się nieco wyżej, potem nurkuje, aby nabrać prędkości, a na podejściu wznosi się, aby wytracić prędkość. Dzięki temu silniki pracują w bardziej efektywnym zakresie, zużywają mniej energii i nagrzewają się słabiej.
Oksenhorn podsumował to krótko: „Pozwalamy grawitacji wykonać więcej ciężkiej pracy”.
Zmiana dotyczy floty Platform 2 latającej w Teksasie i innych rynkach w USA. Wszystkie dane pochodzą z wewnętrznych pomiarów Zipline, a szacunki hałasu z modelu akustycznego firmy, a nie z mikrofonów rozmieszczonych pod trasą lotu.











