Amerykańska firma AirData, specjalizująca się w zarządzaniu flotami dronów, poinformowała o przekroczeniu 65 milionów zarejestrowanych lotów. Platforma gromadzi dane z ponad 850 tysięcy dronów i 470 tysięcy pilotów na całym świecie. To pokazuje, jak szybko rośnie rynek dronów - nie tylko komercyjnych, ale też hobbystycznych, które często korzystają z takich rozwiązań do logowania i analizy lotów.
Kamień milowy zbiega się w czasie z planowanymi zmianami przepisów w USA. FAA przygotowuje się do wprowadzenia regulacji umożliwiających szersze wykorzystanie lotów BVLOS (Beyond Visual Line of Sight), czyli operacji poza zasięgiem wzroku pilota. Dla hobbystów oznacza to, że w przyszłości będą mogli latać dalej i w bardziej zautomatyzowany sposób, ale pod warunkiem korzystania z certyfikowanych systemów śledzenia i komunikacji.
Co to oznacza dla hobbystów?
AirData to platforma skierowana głównie do profesjonalistów, ale jej dane wskazują na trend, który dotyczy również amatorów. Rośnie liczba lotów rejestrowanych w systemach cyfrowych, co może być wstępem do obowiązkowej rejestracji lotów w przyszłości. W Europie, w ramach kategorii otwartej, już teraz zaleca się korzystanie z aplikacji do planowania i logowania lotów. W Polsce ULC prowadzi system rejestracji operatorów, a nowe przepisy EASA mogą wkrótce wymagać elektronicznego zgłaszania lotów.
Dla pilotów FPV i freestyle'owców, którzy często latają poza zasięgiem wzroku, zmiany te mogą oznaczać konieczność instalowania modułów telemetrii lub korzystania z aplikacji śledzących. To z jednej strony ograniczenie, ale z drugiej - większe bezpieczeństwo i możliwość legalnego latania w nowych lokalizacjach.












